Niepotrzebny nam Hotel Lambert... wystarczy Biuro Polonii, porozumienie, zaangażowanie i wola pracy dla dobra wspólnego – powiedział prezydent Konwentu Organizacji  Polonijnych Wiesław Lewicki na berlińskim Kongresie, który odbywał się w dniach 7 i 8 grudnia tego roku. Ponad 130 osób z różnych stron Niemiec (goście z Polski i z zagranicy także) przybylo na to pierwsze ważne polonijne spotkanie. Okazało się, że niemiecka Polonia jest zjednoczona, aktywna, zgodna w programach i przedsięwzięciach, zespolona wspólną ideą krzewienia polskości na obczyźnie. Jednocześnie czuje się zobligowana do podejmowania wyzwań w celu pozyskiwania i wprowadzania w życie praw zagwarantowanych polsko – niemieckim porozumieniem, tzw. Okrągłego Stołu, a więc ustaleniami z 12 czerwca 2011 r. Jak wiadomo, wspomniane negocjacje przy Okrągłym Stole uznane zostały podstawą programu współpracy przyjętej przez rządy Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec z okazji 20 rocznicy podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między naszymi krajami. Najważniejsze ze spraw wiążą się ze wspólną historią, pomocą finansową  i instytucjonalną dla Polonii w Niemczech oraz mniejszości niemieckiej w Polsce.

Sprawy oświaty i języka ojczystego są dominujące, bowiem Polacy mają ambicje krzewienia i rozwijania swojej bogatej kultury, zachowania obyczajów i tradycji wyniesionych z domów rodzinnych w Polsce. Prezes Wiesław Lewicki rozpoczął swoje przemówienie stwierdzeniem, że ostatnie lata przyniosły ożywienie w działalności licznych grup Polonii. Wspólne święta, imprezy, spotkania i obchody, w tym przejęte z „senackiej” inicjatywy - Dzień Flagi i Dzień Polonii (obchodzone zawsze w maju) oraz Gala Nagrody Polonicus w Akwizgranie - sprzyjają kontaktom międzyśrodowiskowym polskim oraz polsko-niemieckim. One w znacznej mierze zainspirowały do nowych pomysłów, rozbudzenia inicjatyw i interesujących przedsięwzięć. Ostatnie lata pokazały, że fala emigracji z lat osiemdziesiątych osiągnęła w Niemczech godną swych ambicji i zamiarów pozycję. Wykazała się wykształceniem, lojalną współpracą z niemieckimi partnerami, zarówno na płaszczyźnie zawodowej, jak i przyjacielskiej, ogólnoludzkiej. Polacy pragną jednak i mają potrzebę rozwijania i propagowania własnej wielowiekowej i szczytnej kultury, która zapisała się wspaniale w dziejach Europy. Dostatecznie wiele mówiono o młodym pokoleniu, wykształconym w Niemczech, pozbawionym kompleksów, mającym szerokie horyzonty poznawcze, europejską tożsamość, ale sentymenty do kraju, z którego przybyli ich rodzice. Młodzi Polacy wygrywają – powiedział prezes Lewicki – Oni są reprezentantami niemieckich firm na polskim rynku, oni jakże często negocjują i przygotowują grunt do korzystnej współpracy gospodarczej, studiują i pogłębiają wiedzę w Polsce. Przy tym nie ukrywają swej polskości, chcieliby nawet eksponować ją, widząc w tym zainteresowanie swych niemieckich rówieśników i kolegów. Wiedzą, że to atut, którym wygrywa się uznanie i prestiż.

Wiele mówiono o problemach wynikających z organizacji nauki języka polskiego w Niemczech, bo sprawa ta rzeczywiście nie jest do końca rozwiązana. Najwięcej mogły i mówiły na ten temat nauczycielki, osoby o wysokich kompetencjach zawodowych, z osiągnięciami i bezprecedensową wolą oddania się „służbie” społecznej, często edukacji polskiej w Niemczech. Zrozumiałe  zainteresowanie wzbudził referat Małgorzaty Tuszyńskiej: „Język polski jako ważny element świadomości i kultury narodowej”. Także zagadnienie realizacji Traktatu z 1991 w aspekcie deklaracji Okrągłego Stołu przedstawione przez Marka Palczyńskiego i Wiesława Lewickiego wzbudziło dyskusję. Interesujący okazał się także temat Współpracy Polonii z Polską ws. wspierania modeli projektów europejskich - Arkadiusza Kulaszewskiego i przybyłego z Danii Romana Śmigielskiego. Ze szczególną uwagą wysłuchano dyskusji poprowadzonej przez znanego publicystę Adama Krzemińskiego na temat przyszłości Polonii, perspektyw jej działania w odniesieniu także do europejskich, unijnych postanowień. Włączyło sią w nią wiele obecnych na sali, zasłużonych i znanych z działalności, osób, także doskonała berlińska artystka pani Teresa Nawrot. Z niecierpliwością czekano na wystąpienie Longina Komołowskiego prezesa Stowarzyszenia Wspólnota Polska, bo to przecież „głos” opiniotwórczy i najbardziej w kwestiach polonijnych rozeznany. Sympatię zebranych wzbudził konsul Mariusz Skórko z Ambasady RP w Berlinie i senator Piotr Zientarski. Obaj panowie z uwagą i znajomością problemów wysłuchiwali swych rozmówców i udzielali konkretnych wskazówek, a także rad. Na wiele ważnych i trudnych pytań dotyczących przyszłości Polonii odpowiadał szef Biura Polonii w Berlinie, przewodniczący Polskiej Rady Federacyjnej w Niemczech -  Aleksander Zając.

To były doprawdy owocne rozmowy. Reprezentanci polskich urzędów z  uznaniem i aprobatą odnieśli się do inicjatywy zwołania zjazdu przedstawicieli organizacji w Berlinie, obiecali współpracę i pomoc w realizacji polonijnych projektów i inicjatyw uwzglądnionych we wnioskach podyskusyjnych. Taka sama deklaracja aprobaty płynie z Warszawy, z listu sekretarza stanu z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji pana Włodzimierza Karpińskiego, który takimi oto słowy zwrócił się do Konwentu Organizacji Polskich: "(...) jest wiele sygnałów, które świadczą o tym, że jeśli będziemy zdeterminowani i wytrwali, osiągniemy sukces. Jednak możemy go osiągnąć tylko wtedy, gdy będziemy pracować wspólnie. Dlatego też chciałbym zaapelować o jedność całej Polonii i pracę ponad podziałami i na rzecz realizacji wspólnych celów – nie tylko tych, nad którymi pracuje Okrągły Stół. Polonia zjednoczona oznacza Polonię, z którą należy się liczyć – Polonię silną i skuteczną." Wszystkich przybyłych do Sali Landesvertretung przy Hiroschimastrasse w Berlinie ucieszył oraz usatysfakcjonował pełen troski, rozwagi i serdeczności list profesora Władysława Bartoszewskiego. Jak wiadomo Profesor ze swoim życiowym doświadczeniem, zdolnościami negocjacyjnymi, wiedzą i „niepokornym” trwaniem przy wartościach moralnych, pozostaje autorytetem Polonii, jej przyjacielem i patronem. Kongres w Berlinie ukazał nową perspektywę postrzegania wielu rzeczy, upewnił polonijnych działaczy i organizatorów w przekonaniu, że warto i trzeba wspólnie pracować dla dzieła, które zapisuje się na kartach najnowszej emigracyjnej historii. Polska emigracja w Niemczech nie jest   – mówiąc słowami prezesa Lewickiego – „Wielką Emigracją”, ale pragnie zdobyć lepszą sławę niż Hotel Lambert, bo pozyskać uznanie rodaków tu i w Polsce także. Daleka jest od sporów i waśni, bliższa ideałom jakie preferuje Wspólna Europa i najlepsze nasze narodowe tradycje.  
Sława Ratajczak